czwartek, 11 listopada 2010
quo vadis?
sobota, 6 listopada 2010
znak czasu?...
Na wczorajszej lekcji wos-u, gdy uczniowie klasy trzeciej zawzięcie walczyli z analizą praw człowieka, jeden z nich zadał mi pytanie. Dla niego jakże oczywiste, bo sama prosiłam, by pytali o sformułowania, których nie rozumieją. I w sumie nie powinnam się dziwić. A jednak na moment mnie zamurowało.
- Proszę pani, a co to jest pochód pierwszomajowy?
No tak…. Dziś to już wspomnienie przeszłości. Dla nas oczywista oczywistość. Dla młodego pokolenia czasy tak zamierzchłe jak dla nas, co najmniej, międzywojnie…
poniedziałek, 1 listopada 2010
złota polska jesień...
Obiecałam na blogu Anabell, więc słowa dotrzymuję. Zanim znów zniknę na długie dni i godziny, niosąc kaganek oświaty tym, co to niekoniecznie chcą być oświeceni, zapraszam na spacer po parku chorzowskim. „Wiewiórków” nie uświadczyłam, niestety… Za to „kaczków” było jak lodu:) I pusto było. Bałam się trochę wchodzić w boczne alejki, ale i tak dotleniałam się na całego. I dopiero gdy nogi zaczęły boleć, a żołądek upominał się o to co jego, uświadomiłam sobie upływ czasu. Toć to za mną były prawie dwie godziny szurania nogami w stosach liści. Gdy dojechałam do domu, padłam ze zmęczenia. Ale nie na tyle wielkiego, by nie zaprosić na wirtualny spacer wszystkich chętnych. A przede mną jeszcze jedna wyprawa na cmentarz. Ten wieczorny, w blasku zniczy. Dobrze, zabiorę aparat. Jak coś z tego wyjdzie, też się podzielę.
Pozostałe zdjęcia schowane są pod tym zdjęciem:
-
Zanim przejdziecie do czytania, proponuję kliknąć < TU >. Bo piosenka adekwatna do tego, o czym dzisiaj. Obiecałam, że znajdę i pokażę...
-
Stare przekazy ludowe w moich stronach powiadają, że w Mysłowicach, do suplikacji dodawano jeszcze jedno wezwanie: „Od Imieloka i Chełmioka ...