Zaskoczyła w tym roku całkowicie. Jest tak nieprzewidywalna,
że trudno wieczorem stwierdzić, czy rano będzie padać deszcz, śnieg, czy może
akurat zaświeci słońce.. Wczoraj świeciło słońce i wiał wiatr, w efekcie czego
ogromne kopy śniegu zamieniły się we wszechobecne błoto. Dziś od rana przelotnie prószy. Najpierw duże
kłapcie śniegu, potem drobne, teraz coś w stylu krupów śnieżnych.. I diabelsko
ślisko. Bo zdążyło zamarznąć to, co wczoraj było wodą. A już było tak pięknie. Zimowo.
Z jaką przyjemnością patrzyło się na te białe przestrzenie. Nawet jak
sterczałam przed szkołą na dyżurze było na czym oko zawiesić (i obiektyw też - fotki poniżej). Bo to jest największy
paradoks zimy – niby dokoła czarno-biało, a jednak urokliwie.
piątek, 18 stycznia 2019
poniedziałek, 31 grudnia 2018
Święta, święta i po świętach...
Przemknęły jak pendolino przez
dworzec metropolitalnej dzielnicy. Wigilia upłynęła w towarzystwie Mamy Rajskiego
i Jego Brata. Ciepło, rodzinnie, spokojnie – czyli tak, jak być powinno. Jeszcze
dzień wcześniej walczyłyśmy wspólnie z Pasikonikiem z Panną Zieloną (zwaną
popularnie choinką), bo jakaś oporna była wyjątkowo do strojenia. Ale wreszcie
udało się z niej zrobić coś na kształt świątecznego drzewka i stoi teraz dumna,
lśniąc blaskiem 600 lampek… Taki kaprys miałam mały… Po latach posuchy, gdy co
rusz przepalał się jakiś kabelek, a to żółte nie świeciły, a to niebieskie
gasły, zezłościłam się i kupiłam na wyprzedaży dwie paczki lampek i są. Świecą i
cieszą oczy (i oby licznik nie oszalał z tej radości..). A potem w pierwsze
święto wyjazd do mojej rodziny i drugie święto już w domowych pieleszach. Książka,
kocyk, film w tv i błogie lenistwo.
A dziś ostatni dzień roku. Też leniwy i spokojny. Rajski walczy
z zastępami Saracenów, Młoda zaszyła się u siebie i nie dopytuję co tam działa
(pewnie przykleiła się do komórki..), a ja już od pewnego czasu buszuję po
stronie mojego ulubionego biura podróży z żaglem w logo i – tak, tak, szukam wakacyjnych
inspiracji. Namawiam Rajskiego, byśmy w ferie wyskoczyli choć na 3-4 dni znowu
do Gdyni, choć nie wiem czy urlopowo będzie to możliwe. Ale tak mi się marzy
morze zimą… Ech… No nic, Grecja latem jest bardziej realna, więc szukam. I już
wiem, że po raz kolejny nie będzie to nasze ukochane Korfu. Musi jeszcze poczekać.
Bo na pewno tam wrócimy.
Ale póki co – Sylwester! Zaraz odłożymy laptopy i komórki,
ubierzemy świąteczne sweterki, rzucimy się na owocową sałatkę i zagramy w
karty.
Zatem czas na życzenia. Niech ten Nowy Rok będzie dobrym
rokiem, bogatym w dobrych i życzliwych ludzi wokół. Wszystkiego dobrego!
wtorek, 25 grudnia 2018
Boże Narodzenie
Dzisiejszy poranek przywitał nas śniegiem. I po wczorajszych narzekaniach, że jest szaro, buro i ponuro i na pewno nie Bożonarodzeniowo - nie ma nawet śladu. Zrobiło się pięknie. Tak, jak w te Święta być powinno. I choć to nie o śnieg tu chodzi, nie o prezenty - to jednak jakoś tak lepiej gdy za oknem biało.
Bo w tych Świętach chodzi o obecność tych, którzy najważniejsi. I mam nadzieję, że macie ich tuż obok, na wyciągnięcie ręki. I takich Świąt Bożego Narodzenia Wam życzę: rodzinnych, ciepłych atmosferą domowego ogniska, pełnych serdeczności, miłości i dobra. I by nie przeminęły wraz z blaskiem choinki. Bo to też ważne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
-
Zanim przejdziecie do czytania, proponuję kliknąć < TU >. Bo piosenka adekwatna do tego, o czym dzisiaj. Obiecałam, że znajdę i pokażę...
-
Stare przekazy ludowe w moich stronach powiadają, że w Mysłowicach, do suplikacji dodawano jeszcze jedno wezwanie: „Od Imieloka i Chełmioka ...


