Leje... Zmokłam jak przysłowiowa kura. Nawet ze mnie nie kapało, ale się wprost lało... Do tego, jakby na dworze nie było wystarczająco mokro i paskudnie, w autobusie też się lała woda - z sufitu, więc w dzisiejszy wieczór powinnam kumkać jak żaba. Kum, kum...
Kolejka górska nie chce się zatrzymać i właśnie wiszę głową w dół i trzymam się kurczowo barierki zabezpieczającej, by nie upaść całkiem na głowę i się nie potłuc niemiłosiernie. I choć wiem, że pewnie jutro wywiezie mnie gdzieś na wyżyny i będę dla odmiany dyndać nogami i patrzeć na wszystko z dość odległej perspektywy - dziś wszystko jest jakoś nie tak jak ma być. Chyba to wysypanie pół kilo soli na kuchnię nie przejdzie ot tak sobie, bez skutków ubocznych... Nawet zimna woda w kuchni jak na złość nie chce lecieć, bo się pan kran na mnie obraził i zakręcił się na amen. Trzeba się będzie jutro zaprzyjaźnić z jakimś kluczem francuskim...
Zagubiona we własnych myślach, wyglądając przez zalane deszczem okna autobusu, przypomiałam sobie ten tekst. Dostałam go od mojej byłej uczennicy jako komentarz do profilu na nk. Trafiła wówczas w dziesiątkę, a nawet nie wiedziała (bo i skąd), że miałam wyjątkowo paskudny humor. Przeczytałam i... uśmiechnęłam się. I to była pierwsza rzecz, po jaką sięgnęłam dziś po wejściu do domu. Potem zajrzałam tutaj, otarłam ukradkiem łezkę wzruszenia, przemyślałam wszystko jeszcze raz i założyłam liliowy kapelusz...
"Kiedy kobieta ma 5 lat:
Ogląda się w lustrze i widzi księżniczkę.
Kiedy ma 10 lat:
Ogląda się w lustrze i widzi Kopciuszka.
Kiedy ma 15 lat:
Ogląda się w lustrze i widzi obrzydliwą siostrę przyrodnią Kopciuszka: "Mamo, przecież tak nie mogę pójść do szkoły!"
Kiedy ma 20 lat:
Ogląda się w lustrze i widzi się "za gruba, za chuda, za niska, za wysoka, włosy za bardzo kręcone albo za proste", ale mimo wszystko wychodzi z domu.
Kiedy ma 30 lat:
Ogląda się w lustrze i widzi się "za gruba, za chuda, za niska, za wysoka, włosy za bardzo kręcone albo za proste", ale uważa, że teraz nie ma czasu, żeby się o to troszczyć i mimo wszystko wychodzi z domu.
Kiedy ma 40 lat:
Ogląda się w lustrze i widzi się "za gruba, za chuda, za niska, za wysoka, włosy za bardzo kręcone albo za proste", ale mówi, że jest przynajmniej czysta i mimo wszystko wychodzi z domu.
Kiedy ma 50 lat:
Ogląda się w lustrze i mówi: "Jestem sobą" i idzie wszędzie.
Kiedy ma 60 lat:
Patrzy na siebie i wspomina wszystkich ludzi, którzy już nie mogą na siebie spoglądać w lustrze. Wychodzi z domu i zdobywa świat.
Kiedy ma 70 lat:
Patrzy na siebie i widzi mądrość, radość i umiejętności. Wychodzi z domu i cieszy się życiem.
Kiedy ma 80 lat:
Nie troszczy się o patrzenie w lustro. Po prostu zakłada liliowy kapelusz i wychodzi z domu, żeby czerpać radość i przyjemność ze świata.
Może wszystkie powinnyśmy dużo wcześniej założyć taki liliowy kapelusz..."